17 czerwiec 2010

(nie)logiczna miłość

Ten za biedny, to nie wypada, a co inni powiedzą, to nie ma szans. A ty? Jakich wymówek używasz, w ucieczce przed miłością? Nawet nie wiecie ile związków się rozpadło, ile w ogóle nie zaistniało przez logiczne rozumowanie. Wybór partnera to nie, wybór bułki w sklepie. Lista za i przeciw, gdybanie a co jeśli-dodatkowo mieszają w głowach. Nie próbujmy zamknąć w ramy logiki tego, co nielogiczne i takim powinno zostać. 


Nie chcę przez to powiedzieć, „wyłącz całkowicie mózg i kieruj się tylko sercem”. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Balansujmy na tej cienkiej granicy, nie robiąc sobie i innym krzywdy.  Czasami trzeba sobie powiedzieć pieprzyć wszystko i wszystkich, „ryzykuje”, to moje życie i moje uczucia.

Słuchanie tak zwanego otoczenia, czyli dobrych kolegów/koleżanek, które doradzą Ci w każdej sytuacji. Tylko, że to nie ich uczucia. Każdy jest inny i nie może w 100% wczuć się w sytuację drugiej osoby. To zawsze musi być Twoja decyzja. Dobrym przykładem jest tutaj scena z filmu She's Out of My League. Koledzy Kirka wykładają mu swoją teorie o kobietach i liczbach. Że niby facet oceniany na 5 nie może spotykać się z kobietą, która jest 10. Dlaczego nie? Kolejny durny stereotyp. Bogata pana z dobrego domu nie powinna się wiązać „biedakiem” a „brzydki” z „ładną”. Koto tego zabrania? To wasze życie. Właśnie, dlatego historie takie jak „Pokojówka na Manhattanie” zdarzają się tak rzadko. 



Ostatnio przyszło mi rozmawiać z kimś, kogo na potrzeby tego wpisu nazwiemy Stefan. O tuż Stefan jest związany z panną na K. Ostatnio się pokłócili, każdy powiedział kilka słów za dużo, wszystko wyglądało na koniec. A ja znowu musiałem tego słuchać:

S: Jak ja mogłem być z tą kobietą?
U: Byłeś z nią chyba rok. Mnie się nie pytaj. Ja się nie znam.
S: Ta jasne.  Słuchaj, ona czasami potrafiła być bardzo, ale to bardzo irytująca. Jej zachcianki przechodziły moje wyobrażenie.
U: I?
S: I nic. Jak ja mogłem spotykać się z takim babsztylem? Obiektywnie patrząc to ona aż tak piękna nie była.
U: No nie, mnie też czasami denerwowała, ale to Twój związek.
S: Tak wiem. KURWA!!!
U: Ty przynajmniej kogoś miałeś…….
S: Nie to. Ja ją nadal kocham. To popieprzone, ale mimo tego wszystkiego, kocham tą irytującą, kapryśną kobietę!
U: To zapierdalaj do kwiaciarni po kwiatki czy po jakiś inny „prezent” i powiedz to K.
S: Myślisz?
U: Jak ją kochasz to więcej nie słuchaj podpitych koleżków i wyjeb się na innych, na mnie też J  i bądź z tym babsztylem. 
Poszedł pogadał raczej pogadali i teraz znowu muszę ich oglądać szczęśliwych i zakochanych.
Stefan posłucha kilku porad, opinii kolegów, których największym osiągnięciem w życiu było wyrwanie pijanej laski w klubie.


To chyba tyle. Nie czytajcie poradników miłosnych, nie słuchacie innych, pamiętajcie, że miłość to nie matematyka i znajdźcie mi dziewczynę.                 
    
                                                            


4 komentarze:

abulak pisze...

Przypadkowo zupełnie trafiłem tutaj, i mimo, że nie gustuję w udzielaniu się na blogach, to ten tutaj przypadł mi do gustu mimo, że się w poglądach różnimy, co się zaraz okaże... ;-)

Myślę że 'miłość' jest trochę przereklamowana obecnie. To nie jest półeczka na którą się wskakuje i pozostaje.... To się cały czas zmienia i trzeba odpowiednio reagować na te zmiany.

a i związki dobrane raczej na zasadzie ocenionych szans na szczęśliwe trwanie (np. wspólne zainteresowania, cierpliwość, tolerancja itd.) znacznie częściej okazują się być udane, niż te które dobiera się na zasadzie uczucia.

Związek to nie tylko miłość, ale także poświęcenie, zrozumienie, wspomniana wyżej cierpliwość itd. I moim zdaniem, przy odpowiednio dobrej woli z obu stron, można stworzyć dobry związek (początkowo) bez miłości. Później ona się 'sama' wytwarza z tych wszystkich elementów o których napisałem.


co do 'moje życie i moje uczucia' -- tutaj się absolutnie zgadzam -- pytanie innych o radę nie jest wyjątkowo szczęśliwe, a przedstawianie innym swoich problemów, których inni (z definicji) nie są w stanie rozwiązać uważam za wyjątkowo w złym guście. Przepraszam za być może pochopny sąd, ale przykład Twojego znajomego Stefana zdaje się być tutaj chroniczny....


Co do ostatniego akapitu, to się sprzeciwię 'lekko': Jestem matematykiem, i uważam, że całe życie to jest pewna matematyka. nie 'rachunki', których uczymy się w szkole i na pierwszych latach studiów, ale matematyka, którą zaczynasz czuć w momencie, w którym po raz pierwszy czujesz euforię z rozwiązanego problemu otwartego, i rozpacz, kiedy 2 dni później znajdujesz błąd w rozumowaniu, i kolejną euforię, kiedy udaje Ci się ten błąd naprawić, itd.
To dla mnie jest matematyka -- radość z czyjej doskonałej myśli i niesmak po czyimś nieestetycznym dowodzie.
To jest matematyka, którą uważam za bliższą życia i uczuć niż poezję i sztukę. Ponieważ to Ty jesteś źródłem i ekspresją uczuć, a nie szukasz swych uczuć w ekspresji uczuć innych.

[Chociaż jak mówi dobra księga: Dla człowieka z młotkiem wszystko wygląda jak gwóźdź:P]

I jeszcze ostatnia rzecz:
"znajdźcie mi dziewczynę"
Myślę, że to jest główny Twój problem: (podobnie jak ze mną) przypuszczam, że naokoło masz pełno ładnych, inteligentnych dziewczyn, którymi byłeś w pewnym momencie zainteresowany, ale nie starczyło Ci odwagi(?), pewności siebie (?), a może nie było powodu, żeby o tym im powiedzieć. To nie jest oskarżenie, ani krytyka z mojej strony. Też tak robiłem i robię nadal. Nie mam dziewczyny, za to mam 'stado' przyjaciół płci żeńskiej, z którymi dogaduję się lepiej, niż ze wszystkimi facetami z mojego otoczenia razem wziętymi (od jakiegoś czasu).
Ale ja potrafię żyć bez kobiety u boku. Nie brakuje mi jej (mimo, że parokrotnie były), ani za nimi nie tęsknię. Po prostu przekonałem się, że to delikatne łechtanie zmysłów jest dużo przyjemniejsze, niż poświęcenie wszystkiego jednej osobie. może w mojej postawie znajdziesz coś dla siebie.

No i zdjęcia kobiet wszelakich na http://underek.soup.io/
uważam za wyjątkowo w dobrym smaku. bez epatowania seksualnością, a drażniące lekko zmysły....
oby tak dalej

Underek pisze...

Boże drogi kiedy ja to przeczytam? xD Uprasza się o max. 3 zdaniowe komentarze wszystkich komentujących.

@abulak pozwolisz że ustosunkuję się tylko do tych zdjęć na http://underek.soup.io Epatowanie golizną rodem z pornola jest szczeniackie. Przynajmniej dla mnie.

Co do reszty wypowiem się może w jednym z wpisów lub jutro :)

abulak pisze...

no wyszło faktycznie przydługawe...

możesz też wypowiedzieć się prywatnie na mojego maila, jeśli poruszyłem takie tematy, że pisanie o nich publicznie będzie dla Ciebie emocjonalnym ekshibicjonizmem ;-)

Underek pisze...

Zaraz zrobi się słodko. Komentarz jest ok tylko ja padnięty i wolę na tego typu, komentarze odpisywać na świeżym umyśle.

BTW: Nie mam Twojego maila.

Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites More

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Bluehost Review