Z uśmiechem na ustach czytam wszelkiego rodzaju teksty pisane przez kobiety żyjące w przekonaniu „mężczyzna twój wróg”. Feministki, zołzy, kobiety wyzwolone wszędzie węszą spisek przeciwko sobie oraz innym zniewolonym panią. Dlatego też nie zdziwiłem się, kiedy pani Anna Zawadzka blogerka portalu lewica.pl opublikowała tekst pod tytułem „Kokardka na majtkach”. Z treści możemy się dowiedzieć, jakim to złem jest kokarda na kobiecej bieliźnie.
Już w drugim akapicie możemy przeczytać:
Kokardka jak na prezencie imieninowym, jak na choince, jak na kwiatku. Wygląda na to, że kobiety są podarkami. Zapakowanymi w bieliznę jak pudełko w papier. Same się w ten papierek pakują, żeby ktoś miał frajdę ze zgadywania, co jest w środku. Z odpakowywania. Zawiązują się figlarnie, by ktoś mógł pociągnąć za sznurek.
Kobieta, jako prezent pod choinką? Dlaczego nie? Odwijam kokardę, nie pytam nawet o imię i zabieram się do jedynej czynności, do jakiej zostałem stworzony. Sex! Rzeczywiście marzenie każdego faceta. Pani Anno mężczyzna nie patrzy na bieliznę kobiety. Jego jedynym celem jest ją ściągnąć, niezależnie od rodzaju, koloru czy ceny. Tylko to się liczy!
Kokardka jest symbolem dzieciństwa lub jak przekonuje autorka „atrybutem dziewczęcym”. Nie ma w niej nic uwłaczającego kobiecie. Niemożna stwierdzić, że powadzi ona do udziecinnienia kobiety!
Najpierw ukobiecenie człowieka, potem udziecinnienie kobiety. Podwójne rozbrojenie. Podwójna degradacja. Wszak ani kobiety, ani dzieci nie rozporządzają własnym życiem na równi z mężczyznami. Nie dysponują równą im niezależnością.
Pisze z przekonaniem autorka tekstu. Przepraszam bardzo, dziecko rozporządza swoim życiem na równi z kobietą czy coś mi umknęło? Każdy jest od czegoś lub kogoś zależny. Znam osoby, które bez zgody rodziców, pomimo swojej dawno ukończonej pełnoletniości, nie wyjdą z domu. Każdy może podejmować decyzje takie, jakie chce a mała kokarda, której pod ubraniem nie widać(!) ma guzik do tego!
Producentom, reklamodawcą też się dostało. Dlaczego? Z bardzo prostego powodu. Nie reklamują bielizny tylko kobietę i dodatek, jakim jest bielizna. Reklama już od dawana nie sprzedaje produktu tylko emocje. Tak trudno to zrozumieć? Wystarczy przejrzeć katalogi, gazety dla panów czy zwykłe reklamy w telewizji. Zawsze po użyciu, ubraniu czegokolwiek pojawia się piękna pani, która całuje dopiero, co ogolonego, bez łupieżu we włosach mężczyznę. Przekaz również jest oczywisty. Użyjesz naszego produktu panny będą Twoje.
Brakuje wam reklam „dobrych, wygodnych, niewpinających się” staników lub majtek? Mi nie, producenci doskonale wiedzą, że kobiety i tak je kupią.





5 komentarze:
Hmmm, jakby Ci to Underku powiedzieć. Po pierwsze, w notce znalazłam co najmniej 5 błędów ortograficznych.
Jednak żeby mnie zaraz zołzą i feministką nie ochrzczono, napomknę tylko, że naprawdę rzadko, który mężczyzna będący jeszcze z racji wieku pacholątkiem, zrozumie o co tak naprawdę chodzi feministkom.
Co do autorki skądinąd trochę przesadzonych (nie jednak bezpodstawnych) ocen, mogę odnieść się tylko tyle, że... przedobrzyła:) Nie zrozumie tego jednak ten, na którego nigdy nie popatrzono jak na kawałek mięsa służący zaspokajaniu żądz prymitywnych i napalonych (bo nie wszystkich przecież) samców.
Pozdrawiam Cię i macham na znak pokoju przyodziana w majtki z kokardą i opaskę z tą również ozdobą:)
@kokolino tylko pięć ;> Mnie kontroluje tylko sprawdzanie pisowni więc uważam to za przyzwoity wynik :D [ Zawsze możesz je wypomnieć ]
Nie zrozum mnie źle ja naprawdę nie am nic przeciwko feministkom, kobietą czy jak chcesz to nazwać. Przy czym nie twierdzę, że wszystko o nich wiem, lecz denerwują mnie ( delikatnie mówiąc ) takie teksty oraz zachowania.
Kobiety równie dobrze mogą być prymitywne i napalone, dlatego niemożna wszystkich pakować do jednego wora pod nazwą płeć.
Znak pokoju nie potrzeby ;) chociaż chciałbym zobaczyć jego "wykonanie" ;] Wyszedł zemnie samiec ;D
W moim mniemaniu z feministkami jest trochę jak z muzułmanami. Oni mogą sobie stawiać meczety w całej Europie, obchodzić własne święta i ubierać się jak chcą. Ale w żadnym wypadku, na terenie krajów arabskich nie wolno postawić kościoła ani soboru, nie wolno nosić na widoku symboli wiary innej niż chrześcijańska, a w dodatku turystki tam przyjeżdżające muszą wdziewać sari i w ogóle najlepiej, żeby się nie odzywały, bo to prowokuje islamskich mężczyzn. Z feministkami jest podobnie - domagają się praw, ale nie są w stanie pojąć, że ktoś inny, też może je posiadać.
Dodam, że zarówno Arabobie jak i feministki są dla mnie materią absolutnie neutralną i do żadnych nie żywię urazy. Takie są po prostu fakty. A od reguły zwykle zdarza się wiele wyjątków.
Do kokoliny:
Błędy mogą być efektem czegoś takiego jak DYSLEKSJA. Jest ona zjawiskiem powszechnym i nie rzadko jest domeną ludzi inteligentnych. Ponadto, żeby wytykać komuś błędy, samemu nie powinno się ich popełniać. Ty zrobiłaś tyle błędów interpunkcyjnych, że w pewnym momencie już nawet przestałem liczyć.
PS. Bardzo ciekawy blog! Zapraszam do mnie, choć ja dopiero raczkuję.
@haes dzięki za obronę lecz poradzę sobie sam. Błędy są lecz nie powinno ich być! I moja dys/grafia/lekcja czy inne dysmuzgie nie będzie robiło za wymówkę.
haes,
nie bądź upierdliwym dziadem. Przecinek nie razi tak bardzo jak "kobietą" chociażby.
A do Ciebie z pewnością wpadnę przy najbliższej okazji.
Żebyś miał uciechę, a co, a jak!;)
Prześlij komentarz